… czyli Zwiebelsuppe prosto ze stoku.
Oczywiście niemożliwością jest odtworzenie smaku gęstej,
rozgrzewającej zupy, jedzonej na świeżym powietrzu, przy drewnianym stole, ze
słońcem delikatnie głaszczącym twarz i z widokiem na srogi szczyt
Kitzsteinhorn. Ale wróćmy na ziemię:
- 500g cebuli
- ząbek czosnku
- 200ml białego wina
- 500ml bulionu warzywnego
- oliwa
- sól
- pieprz (oczywiście świeżo mielony)
- kilka kromek chleba lub bułki, wysuszonych w piekarniku lub na patelni
- tarty ser typu gruyère
Cebulę obrać pokroić na cienkie plasterki.
Czosnek drobno posiekać lub zetrzeć na tarce.
Oliwę rozgrzać w garnku z grubym dnem. Dodać cebulę i dusić
na średnim ogniu przez około 30 minut, aż cebula się skarmelizuje i nabierze
lekko brązowej barwy. Od czasu do czasu mieszać, aby się nie przypaliła
(nabierze gorzkiego smaku).
Po tym czasie dodać czosnek, podsmażyć jeszcze przez chwilę
i wlać wino. Zmniejszyć ogień i zredukować płyn.
Dodać bulion i gotować kolejne 30 minut.
Doprawić solą i pieprzem.
Nalać zupę do żaroodpornych miseczek, przykryć kromką
pieczywa, posypaną serem.
Zapiekać aż ser się roztopi i zrumieni.
Smacznego!
